Wybierz region

Wybierz miasto

    A kierowca był na lekcji

    Autor: (plus)

    2005-02-23, Aktualizacja: 2005-02-23 09:35 źródło: Dziennik Zachodni

    Dziesięciu policjantów w czterech radiowozach przeszukiwało miasto w poszukiwaniu czerwonego samochodu, którym uprowadzono chłopaka z dworca w Mikołowie.

    Dziesięciu policjantów w czterech radiowozach przeszukiwało miasto w poszukiwaniu czerwonego samochodu, którym uprowadzono chłopaka z dworca w Mikołowie. Fakt ten zgłosiła policji przez telefon kobieta będąca świadkiem zdarzenia, które miało miejsce w poniedziałkowe przedpołudnie. Powiedziała, że samochód podjechał na dworzec i wyskoczyło z niego trzech młodych ludzi, którzy złapali chłopaka w czerwonej kurtce, wrzucili go do bagażnika i odjechali z piskiem opon.


    – Dokładnie opisała nam, jak wyglądali porywacze. Dzięki temu udało się ich szybko namierzyć. Pod jedną z mikołowskich szkół nasi ludzie zauważyli opisane przez nią auto. Kierowca był... na lekcji – mówi komisarz Grzegorz Rudek, rzecznik prasowy mikołowskiej komendy policji.
    Okazało się, że porwanie zostało sfingowane przez niego i kolegów, którzy chcieli się po prostu zabawić. Jak zeznali policji, naoglądali się podobnych akcji w filmach i chcieli sprawdzić, jaka będzie reakcja świadków zdarzenia. Kierowcę ukarano 500-złotowym mandatem. Sprawy przeciwko „dowcipnisiom” nie wszczęto, ponieważ jak mówi kom. Rudek, porwania w rzeczywistości nie było. Samochód należał do ojca kierowcy, który był przekonany, że syn pojechał tylko do szkoły. Jak wyglądała rozmowa ojca z synem, nietrudno się domyślić.

    Dowcipnisie mają zapewne przed sobą perspektywę obniżenia stopni z zachowania, bo szkoła została o zdarzeniu powiadomiona.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.