Wybierz region

Wybierz miasto

    Co zrobić z listą?

    Autor: Anna Rokicińska

    2005-02-03, Aktualizacja: 2005-02-03 09:26 źródło: Dziennik Zachodni

    W IPN nie doszło do złamania prawa, a baza danych akt osobowych będzie nadal dostępna w czytelni Instytutu – takie są wnioski po wczorajszym, burzliwym posiedzeniu Kolegium IPN.

    W IPN nie doszło do złamania prawa, a baza danych akt osobowych będzie nadal dostępna w czytelni Instytutu – takie są wnioski po wczorajszym, burzliwym posiedzeniu Kolegium IPN. Mimo tego oświadczenia, nadal działa zespół badający okoliczności „wycieku” części nazwisk z Instytutu, które znalazły się na tzw. liście Wildsteina.


    Kolegium IPN zebrało się wczoraj, by zdecydować, co zrobić z „puszką Pandory”, którą otworzył były publicysta „Rzeczpospolitej” Bronisław Wildstein. Skopiował część danych, około 240 tys. osób (zarówno tych, którymi interesowały się PRL-owskie słuzby bezpieczeństwa, jak i tajnych współpracowników oraz osób typowanych do współpracy), których teczki znajdują się w zasobach IPN. Listę udostępnił niektórym dziennikarzom. Od dwóch dni można ją też znaleźć w internecie.

    Kolegium było niedostępne dla dziennikarzy, ale zza zamkniętych drzwi docierały informacje o napiętej atmosferze podczas obrad. Do siedziby Instytutu zgłaszają się osoby, których nazwiska znalazły się na osławionej „liście” i które domagały się dostępu do swojej teczki. Żeby jednak mogły zapoznać się z dokumentami na swój temat, muszą uzyskać status osoby pokrzywdzonej.

    Zwykła procedura w takich przypadkach zajmuje IPN nawet do 3 miesięcy. Wczoraj szef Kolegium, Sławomir Radoń zapowiedział w specjalnym wystąpieniu dla prasy, że osoby z „listy Wildsteina” będą mogły się ubiegać o swoje teczki w trybie przyśpieszonym. – Mam nadzieję, że będzie to trwało do dwóch do trzech tygodni. Wszystko jednak zależy od liczby osób, które się zgłoszą – powiedział Radoń.

    – Kolegium wyraziło ubolewanie, z powodu incydentu, w wyniku którego doszło do nadużycia dobrej wiary – powiedział. Jednak podkreślił, że nikt w IPN nie złamał prawa w tej sprawie. Czy złamał je Bronisław Wildstein? – to ma rozstrzygnąć specjalny zespół IPN, który będzie pracował do 9 lutego.

    Sprawą zajął się także Generalny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych, który wszczął kontrolę w IPN. – Inspektorzy sprawdzą zabezpieczenia zbiorów Instytutu i bazy akt osobowych – poinformowała rzeczniczka urzędu Małgorzata Kałużyńska-Jasak. Na wnioski pokontrolne z GIODO, a także na opinię Kolegium IPN czeka prokuratura. – Prokuratura jest zainteresowana opiniami gospodarzy tematu. Jeśliby oczekiwanie na wnioski miałoby się przedłużać, to prokuratura podejmie działania z urzędu – powiedział nam zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik.

    Mimo całego zamieszania, IPN zapewnia, że nie przeszkodzi ono udostępnianiu dokumentów pokrzywdzonym, a lista akt osobowych będzie wciąż dostępna.



    Wypowiedzenie wręczone
    Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Grzegorz Gauden wręczył wczoraj po południu dziennikarzowi tej gazety, Bronisławowi Wildsteinowi, wypowiedzenie umowy o pracę. Nie została ona rozwiązana na mocy porozumienia stron.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.