Wybierz region

Wybierz miasto

    Czy Adam Małysz może dogonić Ahonena?

    Autor: Rafał Musioł

    2005-02-02, Aktualizacja: 2005-02-03 09:26 źródło: Dziennik Zachodni

    Ani lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Fin Janne Ahonen, ani wicelider Adam Małysz nie wystartują w najbliższych zawodach w Sapporo. – Najważniejsze są dla mnie mistrzostwa świata.

    Ani lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Fin Janne Ahonen, ani wicelider Adam Małysz nie wystartują w najbliższych zawodach w Sapporo. – Najważniejsze są dla mnie mistrzostwa świata. Nie ma sensu lecieć do Japonii, bo to męcząca eskapada, a mistrzostwa przecież są tuż, tuż – stwierdził najlepszy polski skoczek po dwóch zwycięstwach w Zakopanem. – Poza tym bardzo potrzebuję tej przerwy, żeby odzyskać świeżość, a Ahonena i tak się już chyba nie da dogonić.


    Gra o punkty
    Rzeczywiście, obecna przewaga Latającego Fina nad Orłem z Wisły powinna zagwarantować mu sięgnięcie po Kryształową Kulę. 532 punkty zapasu oznaczają, że w każdym z pozostałych do końca sezonu siedmiu indywidualnych konkursów Małysz musiałby odrabiać po 76 pkt. Biorąc pod uwagę średnią oznacza to, że gdyby wiślanin siedem razy zwyciężył zgarniając po 100 oczek, to Ahonen musiałby za każdym razem znaleźć się poza czołową dziesiątką (za 11 miejsce uzyskuje się 24 pkt), w dodatku w decydującej w przypadku remisu liczbie wyższych miejsc prowadzi Fin z 12 zwycięstwami przy 4 Polaka.

    – Takie liczenie jest dobre dla dziennikarzy. Dla mnie każdy konkurs jest ważny, w każdym walczę o zwycięstwo – Małysza podobne wyliczenia wyraźnie irytują.

    Gra o franki
    Wszystko wskazuje na to, że Polak także w kolejce pod kasą zakończy sezon na drugim miejscu. Po 20 konkursach konto Fina wzbogaciło się o 320.500 franków szwajcarskich (obecny kurs CHF to 2,61 zł). Skoczek z Wisły zarobił w tym czasie 128.150 franków, z czego 36.000 dzięki konkursom w Zakopanem. Ta nietypowa suma to wynik niezwykłej sytuacji w sobotnim konkursie – nasz skoczek podzielił pierwsze miejsce z Norwegiem Roarem Ljoekelsoeyem. Dzięki temu obaj zarobili po 16.000, chociaż pojedynczy zwycięzca otrzymałby 20.000. Trzeci w generalnej klasyfikacji pod względem zdobytych nagród Czech Jakub Janda „wyskakał” na razie 107.500.

    Gra o serca
    Na pewno Małysz nie ma sobie równych w walce o serca kibiców. Komplety widzów w Zakopanem i fantastyczna atmosfera to tylko część tego fenomenu. Sporą część tej śmietanki spija przecież telewizja publiczna.

    – Pierwszy sobotni konkurs oglądało średnio 10,2 mln osób, druga seria zawodów miała prawie 11 mln widzów. Spośród 100 osób, które w tym czasie oglądały telewizję w Polsce aż 72 odbierały Jedynkę. W niedzielę drugie zwycięstwo Polaka w zawodach obejrzało 9,4 mln widzów. Udział w rynku wyniósł 65 proc. – poinformował Daniel Jabłoński, rzecznik TVP. – W sobotę kibice jeszcze raz chcieli obejrzeć wspaniałe skoki Małysza stąd też serwis sportowy po głównym wydaniu „Wiadomości” zainteresował ponad 6,9 mln widzów. Dla porównania tradycyjny lider oglądalności, czyli serial „Na dobre i na złe” przyciągnął uwagę ponad 9,1 mln widzów.

    Gra o tytuł
    Ze ścisłej światowej czołówki zdecydowana większość postąpiła tak jak Ahonen i Małysz. Do Sapporo wybierają się tylko Austriacy, w tym czwarty i szósty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, czyli odpowiednio Martin Hoellwarth i Thomas Morgenstern. Na skoczni nie staną jednak ani siódmy w PŚ Andreas Widhoelzl, ani jego koledzy Wolfgang Loitzl i Andreas Goldberger. Mistrzostwa świata w Oberstdorfie rozpoczną się 16 lutego. Wcześniej odbędą się jeszcze dwa konkursy – indywidualny i drużynowy – na olimpijskim obiekcie Pragelato w Turynie.

    – Obecnie kadrowicze przebywają na zgrupowaniu w Villach, w przyszły czwartek siedmiu z nich pojedzie do Włoch. Zdecydowaliśmy się na taką szerszą grupę i oczywiście wyższe koszty, żeby Heinz Kuttin miał pełny przegląd formy reprezentantów i dysponował materiałem, dzięki któremu wyłoni drużynę, jaka będzie nas reprezentowała na MŚ – oświadczył wczoraj Paweł Włodarczyk, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.




    Pójdą gęsiego...
    Dyrektor zakopiańskiego PŚ, Lech Nadarkiewicz, zapowiedział, że podczas przyszłorocznej imprezy kibice wpuszczani będą na stadion gęsiego, wąskimi i długimi boksami, w których na szerokość zmieści się tylko jedna osoba.

    – W tym roku około 30-osobowe zorganizowane grupki widzów bez biletów czekały przy bramkach na moment wejścia większych wycieczek z biletami, popychali ludzi od tyłu, napierali na bramę, tłum przewracał ochroniarzy i wszyscy wpadali na stadion bez kontroli biletów. Spore grupy dostawały się na stadion wdrapując się na ogrodzenia, podkopując się pod nimi, a w pojedynczych przypadkach także uszkadzając płoty. Nowy system zaradzi takim przypadkom – opowiadał Nadarkiewicz.

    Według tych wydarzeń Nadarkiewicz ocenił tegoroczny PŚ jako bardzo udany pod względem organizacyjnym, sportowym i finansowym, dodając, że zastosowany system czytników kodów kreskowych na biletach sprawdził się i zostanie zachowany.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.