Wybierz region

Wybierz miasto

    Fiskus dorwał ławników

    Autor: Teresa Semik

    2005-02-07, Aktualizacja: 2005-02-07 08:33 źródło: Dziennik Zachodni

    Do kompromitującego zamieszania z prawem doszło w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz wielu sądach. Nikt tam nie zauważył od 2001 roku, bo wtedy ukazała się nowa ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych, że ławnicy nie ...

    Do kompromitującego zamieszania z prawem doszło w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz wielu sądach. Nikt tam nie zauważył od 2001 roku, bo wtedy ukazała się nowa ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych, że ławnicy nie otrzymują za czas pracy w sądzie diet, jak się powszechnie sądziło, tylko „rekompensatę pieniężną”. Różnica polega na tym, że od diet nie trzeba odprowadzić podatku dochodowego, a od rekompensat – owszem i to przepisowe 19 procent.

    Co gorsze, sądy poinformowały swoich ławników dopiero w grudniu, a nawet w styczniu br., że muszą zapłacić podatek za cały 2004 roku. Żaden sędzia nie chce przyznać, że w sądzie prawo ma zadziałać wstecz!

    – Skąd ja teraz wezmę pieniądze, dawno je przejadłem – mówi jeden z nich, ławnik na bezrobociu. Nie chce ujawnić swojego nazwiska. Jest pełen obaw, także dlatego, że boi się urzędu pracy, w którym nie zadeklarował żadnych przychodów, a ma taki obowiązek. Diet deklarować nie musiał. Może nawet utracić świadczenie.

    Co z podatkami zaległymi, niepłaconymi od 2001 roku? Na ten temat wszyscy milczą. Zbigniew Płowaś z Wodzisławia, obecnie przewodniczący Rady Ławniczej w Sądzie Okręgowym w Gliwicach, twierdzi, że w poprzedniej kadencji sąd, jako płatnik, zaliczki na poczet podatku dochodowego od niego nie pobierał (!) i nikt go nie informował, że ma obowiązek płacić.

    – Przez wiele miesięcy przy kasie wisiała kartka: „Diety dla ławników”. Teraz jest już inna kartka, bo choć pieniądze te same i za te same czynności, nazywa się je: „świadczeniem mającym charakter wynagrodzenia” – mówi ławnik Sądu Rejonowego w Katowicach.

    Pytamy fiskusa: dlaczego tym samym podatkiem nie są obciążone diety radnych oraz parlamentarzystów? Dostają co miesiąc o wiele większe sumy – powyżej 2.000 zł netto. Ławnik za dzień spędzony na rozprawie otrzymuje rekompensatę w wysokości 53 zł 8 gr brutto. To jawna niesprawiedliwość. Każdy z nich wykonuje czynności nazywane w ustawie podatkowej społecznymi lub obywatelskimi.



    To skandal!

    Zbigniew Płowaś, przewodniczący Rady Ławniczej w Sądzie Okręgowym w Gliwicach


    Ławnicy są rozżaleni i oburzeni. Bezrobotni ławnicy mówią, że zostali oszustami. W urzędach pracy składali oświadczenia o tym, że nie mają żadnych stałych przychodów, a teraz wychodzi, że pisali nieprawdę, że muszą się rozliczyć z fiskusem, z 53 zł i 8 gr, otrzymywanych za każde posiedzenie sądu.




    Blady strach padł na wielu ławników, a zwłaszcza tych, którzy zarejestrowani są jako bezrobotni oraz tych, którzy pobierają świadczenia przedemerytalne.
    Czy je utracą? – To trudny i nowy dla nas problem, musimy go przeanalizować – słyszymy w chorzowskim ZUS-ie.

    Iwona Błaszkiewicz, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Katowicach uspokaja bezrobotnych ławników: – Powinni czym prędzej zgłosić się z dokumentami w swoich urzędach pracy i tam dokonana zostanie analiza wszystkich przychodów. Jeżeli ich wysokość nie przekroczyła połowy najniższego wynagrodzenia w 2004 roku – to jest 412 zł – nie mają powodów do obaw. Jeżeli wysokość tych rekompensat byłaby jednak wyższa, może się zdarzyć, że w danym miesiącu zostaną wyrejestrowani z ewidencji bezrobotnych. Nikt jednak nie będzie ich traktował, jak przestępców. Ten problem nie jest przez nich zawiniony.

    Dochody ławników generalnie spadły, gdyż jest ich więcej niż w poprzednich kadencjach, ale może się zdarzyć, że przy niektórych dużych procesach, gdzie rozprawy wyznaczane są kilka razy w tygodniu, przekroczą przepisowe dochody i będą się musieli pożegnać z zasiłkiem.

    W bielskim Sądzie Okręgowym zaliczki na poczet podatku zaczęto potrącać dopiero w grudniu 2004 roku, w katowickim Sądzie Rejonowym – nie były pobierane przez cały rok. Na sądach spoczywał ten obowiązek. Czy mamy tu do czynienia z prawem, które zadziała wstecz?

    – Nie odpowiem na to pytanie – mówi Krzysztof Hejosz, prezes katowickiego Sądu Rejonowego.

    Można powiedzieć: nieznajomość prawa szkodzi. W równym stopniu dotyczy to prezesów sądów, jak i samych ławników. W końcu ławnicy też mają obowiązek znać przepisy dotyczące ich samych. Ktoś jednak ich szkolił i pewnie brał za to pieniądze, tym bardziej więc powinien zapoznać się z podstawową ustawą dotyczącą tych sędziów społecznych. Gdzie jak gdzie, ale w resorcie sprawiedliwości nie powinno dojść do takie interpretacyjnego bałaganu.

    – Interpretacja przepisu jest taka sama, tylko sądy się do niej nie stosowały i nie pobierały zaliczek – twierdzi Barbara Mąkosa-Stępkowska, dyrektor Biura Informacji Ministerstwa Sprawiedliwości.

    Pozostaje też problem poczucia sprawiedliwości. Zarówno samorządowcy, jak ławnicy mają do wykonania pewną społeczną misję i za tę społeczną aktywność – za utracony czas i wynagrodzenie – otrzymują pieniądze. W przypadku radnych ustawodawca nazwał je dietą, a w przypadku ławników – rekompensatą pieniężną. Ci pierwsi nie muszą się tymi przychodami dzielić z fiskusem, ci drudzy – owszem. Ławnicy mają prawo poczuć się pokrzywdzeni. Bo choć niektórzy z nich ubiegali się o tę zaszczytną funkcję z pobudek czysto społecznych, wielu innych liczyło na obiecywany grosz.
    Postulujemy więc, by ustawodawca oraz fiskus naprawili błąd, ujednolicając tę niezręczną sytuację. W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych jest artykuł 13, pkt 5, gdzie jest wyraźnie napisane, iż opodatkowane są „przychody otrzymywane przez osoby wykonujące czynności związane z pełnieniem obowiązków społecznych lub obywatelskich, bez względu na sposób powoływania tych osób, nie wyłączając odszkodowania za utracony zarobek”. Dlaczego więc tzw. „diety” samorządowców wolne są od podatku?





    Powiedzieli nam



    Teresa Grandys, wicenaczelnik Urzędu Skarbowego I w Katowicach

    Stanowisko Ministerstwa Finansów z 2 listopada 2004 roku jest jednoznaczne – ławnicy, otrzymujący rekompensatę pieniężną na podstawie art. 172 §3 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych są zobowiązani do zapłacenia podatku dochodowego od osób fizycznych. To stanowisko jest dla nas wiążące.

    Maria Nowak, posłanka Prawa i Sprawiedliwości

    Moim zdaniem ławnicy i radni powinni być traktowani przez fiskusa tak samo. Jeżeli otrzymywane pieniądze mają rekompensować im utratę wynagrodzenia, to powinien być odprowadzany podatek dochodowy tak, jak jest odprowadzany od wynagrodzenia w miejscu stałego zatrudnienia.

    Agnieszka Pasternak, posłanka SDPl

    Napiszę do ministra finansów w tej sprawie. Nie można podatnika zaskakiwać w trakcie roku podatkowego nowymi rozstrzygnięciami. Nie można w grudniu wymagać od ławników, by zapłacili podatek za cały rok, bo może to być dla nich po prostu niewykonalne. Uważam, że przepis mówiący o „rekompensacie pieniężnej” jest karygodnym niedopatrzeniem. Ławnicy nie powinni być zobowiązani do płacenia podatku od tych rekompensat.

    Michał Wójcik, radny Sejmiku Województwa Śląskiego

    Jeżeli ławnik musi płacić podatek, a radny nie – to na pewno jest to sprzeczne z zasadami sprawiedliwości społecznej. Tak nie powinno być.




    Jakie diety


    * dieta posła – 2.381 zł,
    * dieta przewodniczącego Sejmiku Województwa Śląskiego
    – 2.470 zł,
    * dieta radnego Sejmiku Województwa Śląskiego – 2.180 zł,
    * dieta przewodniczącego Rady Miasta Katowice – 2.550 zł,
    * dieta radnego Katowic – 2.175 zł,
    parlamentarzyści i radni otrzymują diety co miesiąc, które, generalnie, nie są opodatkowane,


    Rekompensata ławnika

    Rekompensata pieniężna ławnika – 53 zł 8 gr za dzień. Kwota ta jest opodatkowana w wysokości 19 proc. „Ławnik może być wyznaczony do udziału w rozprawach do 12 dni w ciągu roku; liczba tych dni może być zwiększona przez prezesa sądu tylko z ważnych przyczyn” – art. 170 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.



    Rozmowa ze Zbigniewem Płowasiem, przewodniczącym Rady Ławniczej w Sądzie Okręgowym w Gliwicach

    Niektórzy chcą odejść


    DZIENNIK ZACHODNI:
    Jak ławnicy przyjęli wiadomość o podatku dochodowym od rekompensat pieniężnych zwanych dotąd dietami?

    ZBIGNIEW PŁOWAŚ: Są rozżaleni i oburzeni. Bezrobotni ławnicy mówią, że zostali oszustami. W urzędach pracy składali oświadczenia o tym, że nie mają żadnych stałych przychodów, a teraz wychodzi, że pisali nieprawdę, że muszą się rozliczyć z fiskusem, z 53 zł i 8 gr, otrzymywanych za każde posiedzenie sądu.

    DZ: Czy ławnicy zamierzają publicznie zabrać głos w tej sprawie?

    ZBIGNIEW PŁOWAŚ: Wysłaliśmy listy do ministra finansów i ministra sprawiedliwości. Nie mamy jeszcze odpowiedzi.

    DZ: Pan był ławnikiem w poprzedniej kadencji, kiedy już obowiązywała ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych. Czy kiedykolwiek płatnik, czyli sąd informował was o konieczności odprowadzenia podatku dochodowego od otrzymywanych kwot?

    ZBIGNIEW PŁOWAŚ: Nigdy. Dotąd na koniec roku dostawaliśmy rozliczenie wyłącznie dla własnej potrzeby. Byłoby nam łatwiej przyjąć to nowe rozstrzygnięcie, gdyby poinformowano nas odpowiednio wcześniej, z dniem 1 stycznia. Wiele osób teraz po prostu nie ma z czego zapłacić podatku.

    DZ: Przed ostatnimi wyborami ławników głośno mówiono o tym, że ta społeczna funkcja może być również niezłym źródłem dochodu...

    ZBIGNIEW PŁOWAŚ: Wymieniano kwotę 800 zł na miesiąc. To wszystko mity. Niektórzy mówią nawet, że przestaną przychodzić do sądu. Tracą na dojazdy, poświęcają swój czas, a teraz stracą jeszcze płacąc podatek od tych w sumie niewielkich pieniędzy. •

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.