Wybierz region

Wybierz miasto

    Haracz za rejestr?

    Autor: Anna Góra

    2005-02-15, Aktualizacja: 2005-02-15 09:00 źródło: Dziennik Zachodni

    Wpisanie samochodu do banku oznakowanych pojazdów może się okazać przydatne, albo dość kosztowne i nadzwyczaj kłopotliwe. Kiedy w 1998 roku Władysław Pasko z Katowic razem z synem kupował samochód, postanowił ustrzec ...

    Wpisanie samochodu do banku oznakowanych pojazdów może się okazać przydatne, albo dość kosztowne i nadzwyczaj kłopotliwe. Kiedy w 1998 roku Władysław Pasko z Katowic razem z synem kupował samochód, postanowił ustrzec się przed złodziejami. Miało w tym pomóc umieszczenie jego danych w Ogólnopolskim Banku Oznakowanych Samochodów. Zdziwił się jednak, kiedy po pięciu latach administrator tej bazy danych kazał mu zapłacić za usługę.

    – Nie podpisywałem żadnej umowy – twierdzi właściciel lanosa. – Nikt nie uprzedził mnie również, że za przechowanie moich danych będę musiał regularnie płacić. Sądziłem, że jakaś opłata jest pobierana w momencie zakupu i znakowania samochodu, lecz jednorazowo.


    Bez umowy


    Dlatego ze zdziwieniem odebrał „powtórne wezwanie do zapłaty” z Centrum Obsługi Informatycznej Danych C&C sp. z o.o. z Warszawy. Firma domaga się należności za przechowanie danych w okresie od grudnia 2002 r. do grudnia 2004 r. Powołuje się przy tym na warunki umowy, której nasz Czytelnik nigdy nie otrzymał.

    – Jedyne, co mam, to niewielki kwitek pod nazwą „Potwierdzenie oznakowania pojazdu”, który dostałem w 1998 r. w salonie samochodowym. Jest na nim oświadczenie, że wyrażam zgodą na umieszczenie moich danych w Ogólnopolskim Banku Oznakowanych Samochodów COID oraz na przesyłanie materiałów reklamowych – twierdzi Władysław Pasko. – Było na nim również napisane, że COID przyśle mi w ciągu czterech tygodni potwierdzenie umieszczenia danych w bazie, ale niczego takiego nieotrzymałem.


    Wezwanie jeszcze raz


    W 2001 r. pan Władysław dostał natomiast wezwanie do zapłaty za przechowanie jego danych od 1998 r. Zapłacił żądane 20 zł i wysłał firmie prośbę o wykreślenie go z rejestru. Z tym większym zdziwieniem przyjął kolejny druczek do zapłąty 37,56 zł, w tym odsetek. Tajemnicze jest przede wszystkim określenie „powtórne wezwanie”, ponieważ żadnego wcześniejszego wezwania do zapłaty nie otrzymał.

    – Dali mi miesiąc czasu na dokonanie wpłaty. Twierdzą, że opłąty pobierają zgodnie z Kodeksem cywilnym. Ja mam jednak wątpliwości, bo dostałem wezwanie z firmy, która ma nieco inną nazwę i inny adres niż ta, która je ode mnie pobrała, a wcześniej wysyłałem już swoją rezygnację – tłumaczy Pan Władysław. – Nie wiem, czy ta firma nie chce mnie po prostu oszukać.




    Zdaniem eksperta

    Błażej Filipowicz, prawnik

    Z punktu widzenia prawa cywilnego, podpisanie protokołu zamieszczenia danych pojazdu wystarczy do stwierdzenia, iż została zawarta umowa. Problem płatności, doręczania wezwań do zapłaty oraz rezygnacji z usług pozostaje kwestią do udowodnienia. Oczywiście, trudniej jest udowodnić doręczenie pisma nadanego listem zwykłym, niż np. poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Dlatego z jednej strony nasz czytelnik może śmiało podnieść argument, że nie otrzymał wcześniejszych wezwań do zapłaty, więc naliczanie odsetek za zwłokę nie ma podstaw. Z drugiej strony, może mieć problemy z udowodnieniem, iż rzeczywiście zrezygnował z usług firmy w 2001 r.


    Uznajemy reklamację


    Marek Ciesielski, prezes zarządu Centrum Obsługi Informatycznej Danych C&C sp. z o.o.

    Pan Pasko opłacił należność za przechowywanie danych w OBOS w latach 1998-2002. Nie otrzymaliśmy jednak jego pisemnego żądania usunięcia danych z OBOS.
    Konieczność takiego żądania wynika z faktu, że celem naszej działalności jest zapobieganie kradzieżom samochodów.
    Musimy wykluczyć, że dane zostały usunięte z OBOS na żądanie osób niepowołanych (np. złodzieja, który ukradł samochód).
    W przypadku uznania przez klienta, że nie był on właściwie poinformowany o warunkach zlecenia na przechowanie danych w OBOS, w tym o odpłatności za usługi, o konieczności pisemnego powiadomienia nas o zmianie danych, utracie lub zbyciu samochodu oraz żądaniu usunięcia jego danych z OBOS w wyniku pisemnej reklamacji klienta, jego dane zostają usunięte z systemu, a nie zapłacona należność zostaje wpisana w nasze straty. Dlatego uznaliśmy wystąpienie pana Pasko o interwencję DZ za równoznaczne z żądaniem usunięcia jego danych z OBOS oraz nie uznaniem przez niego naszego roszczenia o zapłatę. Jego dane zostały usunięte.
    Koszt przechowania danych ustalamy jako średnią kwotę poniesionych przez nas w danym okresie kosztów w przeliczeniu na jednego klienta. W ostatnim roku wyniósł ok. 1,25 zł plus 22 proc. VAT. Zmiana nazwy i adresu firmy odbyła się bez zmiany numerów NIP i REGON. Informowaliśmy o tym klientów w bieżącej korespondencji.


    Co to jest OBOS?

    Przechowywane w Ogólnopolskim Banku Ochranianych Samochodów (OBOS) dane pozwalają na identyfikację właścicieli odnalezionych kradzionych pojazdów lub ich oznakowanych części. Baza danych jest dostępna wyłącznie dla policji, prokuratury i sądów, i nie może być wykorzystana w celach komercyjnych.

    Przekazanie danych klientów do systemu następuje przy znakowaniu samochodów za pośrednictwem upoważnionych przez OBOS firm znakujących na wydawanych klientom, a przekazywanych do OBOS dokumentach „potwierdzenia oznakowania”. Przyjęcie zlecenia klienta następuje z chwilą zawiadomienia go, że jego dane zostały wprowadzone do OBOS. Jeżeli klient nie otrzyma takiego zawiadomienia w ciągu 30 dni od oznakowania pojazdu, powinien złożyć reklamację.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.