Wybierz region

Wybierz miasto

    Nerwy księdza

    Autor: Magdalena Nowacka

    2005-02-19, Aktualizacja: 2005-02-18 21:01 źródło: Dziennik Zachodni

    W sosnowieckiej Szkole Podstawowej nr 12 podczas lekcji religii księdzu puściły nerwy. Nie skończyło się na groźbach. Dwunastoletni Damian Jasiński twierdzi, że ksiądz zamachnął się na niego krzesłem i nogą mebla ...

    W sosnowieckiej Szkole Podstawowej nr 12 podczas lekcji religii księdzu puściły nerwy. Nie skończyło się na groźbach. Dwunastoletni Damian Jasiński twierdzi, że ksiądz zamachnął się na niego krzesłem i nogą mebla uderzył go w policzek.

    Wioletta Jasińska sama wychowuje Damiana i jego siostrę. Oboje są uczniami SP nr 12 w Sosnowcu. O tym, że ksiądz pobił jej syna, pani Violetta dowiedziała się po przyjściu dziecka ze szkoły.

    – Jestem cała roztrzęsiona. Syn miał już dwa razy wstrząśnienie mózgu. Zdarzyło się to na lekcji wf. Bardzo się o niego boję. Jest pod opieką psychologa i neurologa. Słyszałam o tym, że ksiądz zachowuje się wobec dzieci okropnie. Ale gdy doszło do sytuacji, w której podniósł rękę na moje dziecko, nie wytrzymałam – opowiada pani Wiola.
    Podczas lekcji ksiądz podszedł do Damiana. Zapytał się go, gdzie ma zeszyt.

    – Zapomniałem zeszytu, pisałem w brudnopisie. Zapytał, gdzie mam zapisany temat, a tematu jeszcze nie podał. Potem zaczął szarpać krzesłem, aż w końcu uderzył mnie nogą krzesełka – opowiada Damian. Twierdzi też, że wcześniej ksiądz zwymyślał go i jego rodzinę od „downów”, „pedałów i nieochrzczonych debili”.

    Ksiądz Dariusz Ludera pracuje w tej szkole od czterech lat. Krystyna Błażusiak, dyrektorka podstawówki, twierdzi, że oficjalnych skarg na zachowanie księdza nie było.

    – To sprawa między mną a dyrekcją. Po co mam mówić, i tak napiszecie, co chcecie, a teraz i tak jest taka nagonka na księży. Pani dyrektor nie zna sytuacji, a już mnie zawiesiła – twierdzi.

    Zaprzecza jakoby uderzył któreś z dzieci. Nie wie skąd siniak na policzku chłopca. Twierdzi natomiast, że Damian sprawiał kłopoty wychowawcze. Na przykład notorycznie nie nosił zeszytu.





    Kiedy Damian i jego kolega weszli do klasy, okazało się, że ich miejsca już ktoś zajął. Usiedli więc w jednej z dalszych ławek. Potem, według relacji Damiana, inny z kolegów pomylił się w trakcie czytania. To podobno zdenerwowało księdza.

    Ksiądz powiedział: „Jeszcze raz się pomylisz, to zobaczysz! ” Potem podszedł do kolegi, który ze mną siedział, i zaczął na niego krzyczeć. Zamachnął się nawet na niego z pięścią, ale kolega zaczął płakać i ksiądz go zostawił w spokoju — opowiada Damian.

    Już zapowiedział mamie, że jeśli ksiądz nadal będzie uczył, to on do tej szkoły nie wróci. Wczoraj rano mama Damiana była w szkole i rozmawiała z dyrektorką. Zgłosiła też sprawę do kuratorium.

    — O sprawie dowiedziałam się dopiero dzisiaj — mówi Krystyna Błażusiak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 12 w Sosnowcu. Pytałam mamę Damiana, czy wcześniej zachowanie księdza było niestosowne. Pani Jasińska twierdziła, że podobne sytuacje miały już miejsce, ale interweniować nie chciała.
    Powiadomiłam o tej sprawie księdza Ryszarda Adrianka, który nadzoruje pracę księży w szkołach. Zadzwoniłam też do sosnowieckiej delegatury Kuratorium Oświaty. Chciałam spotkać się z księdzem, ale nie było go w parafii, zresztą dzisiaj ma wolne. Rozmawiałam z proboszczem.

    Dyrektorka szkoły i wicedyrektorka rozmawiały też z innymi uczniami.

    Wczoraj zobaczyłam, jak po korytarzu idzie chłopiec i płacze. Mówił, że ksiądz podniósł krzesło i tym się zdenerwował. Opowiedział też, że tak samo zdenerwował się jego kolega Damian. Kiedy zobaczyłam chłopca z zaczerwienionym policzkiem, zapytałam, czy ktoś go uderzył. Stwierdził, że nie. Wezwałam więc przewodniczącą klasy, żeby dowiedzieć się, co się stało podczas lekcji religii. Potwierdziła, że ksiądz wyzywał dzieci i był zdenerwowany, bo uczniowie nie chcieli zmienić ławek. Żadne z dzieci nie widziało momentu, w którym ksiądz miałby kogoś uderzyć — opowiada Monika Jakubowska, wicedyrektorka szkoły.

    Weszli do klasy spóźnieni, dziesięć minut po dzwonku. Poszli siedzieć do ostatnich ławek. Kazałem się im przesiąść, bo będą mi gadać. Dlatego chciałem, żeby nie siedzieli razem. Zdenerwowałem się i trochę podniosłem głos, zwłaszcza że nie mieli zeszytów i książek. Napisałem temat, odwracam się, a uczeń Żmijko znów pobiegł na tył, do Jasińskiego. Wtedy już bardzo się zdenerwowałem i powiedziałem: Pozabijam was wszystkich, że będziecie na cmentarzu, a ja pójdę do więzienia”. Dodałem też: „Jak trzasnę krzesłem, to będziemy inaczej rozmawiać”. Wtedy Żmijko zaczął płakać. „Ty jesteś zdenerwowany, a co ja ma powiedzieć? ”, mówię do niego — opowiada ksiądz.

    Zaprzecza, by uderzył któreś z dzieci. Nie wie, skąd się wziął siniak na policzku Damiana. Twierdzi natomiast, że chłopiec sprawiał kłopoty wychowawcze, na przykład notorycznie nie nosił zeszytu.

    — Dwa tygodnie temu rozmawiałem o nim z wychowawczynią i mówiłem, że przestanę panować nad nerwami. Wtedy ona poprosiła, żebym tylko czasem nie uderzył Jasińskiego, bo on miał wstrząśnienie mózgu. Nie mógłbym więc czegoś takiego zrobić — twierdzi ksiądz.

    Na razie wiadomo tylko tyle, że ksiądz w tej szkole religii uczyć już nie będzie.


    To niedopuszczalne


    Dariusz Wilczak, dyrektor sosnowieckiej delegatury kuratorium

    — Rozmawiałem z mamą chłopca i z dyrekcją szkoły. W porozumieniu z Kurią podjęliśmy decyzję o natychmiastowym wyłączeniu księdza z zajęć dydaktycznych. Poleciłem też dyrekcji, by zorganizowała zebranie grona pedagogicznego. Zwróciłem się do Kurii o powołanie w trybie natychmiastowym nowego nauczyciela religii, bo tylko ona może podjąć decyzję o tzw. cofnięciu misji księdza. Wiem, że taka decyzja już jest podjęta i od poniedziałku przyjdzie nowy nauczyciel. To nie będzie ksiądz, tylko katecheta.


    Czasem wyolbrzymiają

    Ksiądz Jarosław Kwiecień, rzecznik prasowy diecezji sosnowieckiej

    Takie sprawy rozpatrywane są przez Wydział Katechetyczny. Trzeba zapoznać się dokładnie z relacjami obu stron. Rodzice czasami wyolbrzymiają sprawę. Ten problem jest badany.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.