Wybierz region

Wybierz miasto

    Poza treścią

    Autor: Mariola Woszkowska, (js)

    2005-02-23, Aktualizacja: 2005-02-22 18:53 źródło: Dziennik Zachodni

    Miał zasadę - nie bywał na swoich wernisażach. O sztuce wyrażał się krótko: lubię, nie podoba mi się, klawe albo nieklawe. Twierdził, że obraz to coś poza treścią.

    Miał zasadę - nie bywał na swoich wernisażach. O sztuce wyrażał się krótko: lubię, nie podoba mi się, klawe albo nieklawe. Twierdził, że obraz to coś poza treścią. Od lat powtarzał, że "zobaczyć" jest dla niego o sto razy ważniejsze niż "zrozumieć". - Maluję obraz dla obrazu, jeśli nawet widzimy na nim konkretną sytuację, to jeszcze nie znaczy, że jest to określony przekaz. Zupełnie nieistotne jest, co obraz przedstawia. Chcę, żeby oddziaływał jak muzyka samym sobą, wrażeniem, atmosferą. Jeśli mi się to nie udaje, to trudno.

    Jego malarstwo nie ma nic wspólnego z ideologiczną, kulturową czy społeczną walką. Nie walczy o nic. Jest po prostu sztuką. - To że malarstwo Beksińskiego nie zawiera żadnej treści, wcale jednak nie oznacza, że żadna treść się za nim nie kryje. Nie, jest tam zakodowana psychika artysty i nasza własna - powiedział kiedyś o twórczości Zdzisława Beksińskiego kolekcjoner sztuki, Polak mieszkający w Paryżu, Piotr Dmochowski.

    Beksiński niczego nie narzucał. Żaden z obrazów nie nosi nawet tytułu, który mógłby naprowadzić na właściwy trop. Na płótnie każdy zobaczy coś innego. I każdy będzie miał... rację. Co oczywiście jest bodaj najtrudniejszą z propozycji odbioru sztuki, nie wystarczy bowiem zajrzeć do akademickich wydawnictw czy katalogu, trzeba zajrzeć w głąb samego siebie.

    Parę razy w życiu złamał zasadę niebywania na swoich wernisażach. Niezwykle oryginalnie otworzył wystawę w gliwickiej galerii Esta - uczynił to telefonicznie. Był 2000 rok i wystawiał tam najnowsze obrazy olejne. Właściciele połączyli się telefonicznie z artystą podczas wernisażu. Beksiński żartował, żeby mu podesłać butelkę wersniażowego wina i odpowiadał na pytania. Przyznał wówczas, że najbliższe są mu obrazy monochromatyczne, te przypominające świątynie, krzyże, katedry. - Nigdy nie byłem miłośnikiem prostych barw, w zgaszonym kolorze jest o wiele więcej możliwości. I tym razem używałem może 4-5 tubek - odpowiedział na sugestię, że jego obrazy są jakby barwniejsze, cieplejsze. - To nie jest żadna nowa propozycja, żaden zamiar, jeślibym cokolwiek zamierzał, zapewne natychmiast zrobiłbym coś absolutnie przeciwnego. Jestem typem dość nerwowym, żyję zupełnie bezplanowo - dodał ze śmiechem.

    Generalnie jednak ostatnimi laty oddawał się pasji tworzenia fotomontaży komputerowych. Mało kto może pamięta, ale pierwsza ich wystawa odbyła się w 1999 roku, nie gdzie indziej tylko właśnie w gliwickiej Eście.

    A przygoda z komputerem, jak sam twierdził, zaczęła się przypadkiem. - Razem z synem mieliśmy dwie identyczne maszyny do pisania. On pisał na tej maszynie z takim rozmachem, że często wypadały czcionki i wtedy brał ode mnie moją maszynę na czas reperacji swojej, a ja zostawałem w ogóle bez maszyny. Chciałem kupić coś, czego by on nie pożyczał. Wybór padł na komputer - wspominał. I tak od użytkowania komputera jako prostej maszyny do pisania, po paru latach doszedł do tworzenia sztuki. Zdarzało mu się potem nawet sięgać po to narzędzie w trakcie malowania obrazu. Kiedy miał coś zamalować i bał się, że mógłby w ten sposób zepsuć bezpowrotnie, przygotowywał symulację komputerową.

    Malowanie, tworzenie to nie jest żaden magiczny zabieg, ja się po prostu bawię - powtarzał.

    Zdzisław Beksiński, wybitny malarz, fotografik i rzeźbiarz, urodził się 24 lutego 1929 r. w Sanoku. W 1952 r. ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej.
    Artystyczną karierę rozpoczął jako fotografik, jednak pierwszy poważny sukces przyniosła mu wystawa w Starej Pomarańczarni w Warszawie (1964), podczas której sprzedano wszystkie wystawiane grafiki, obrazy i rzeźby.
    W latach 80. jego twórczość uległa znacznej ewolucji, idąc w kierunku uproszczenia tła, redukcji motywów i znaków, koncentrując się na odrealnionych postaciach. Pod koniec lat 90. zajął się tworzeniem fotomontaży komputerowych. O jego prace zabiegały renomowane muzea i kolekcjonerzy na całym świecie. Największa kolekcja dzieł Beksińskiego znajduje się w Muzeum Historycznym w Sanoku; Beksiński traktował te zbiory jako wizytówkę swojej twórczości.




    Będzie częstochowskie muzeum Zdzisława Beksińskiego
    Muzeum Zdzisława Beksińskiego w tym roku zostanie otwarte w przebudowanej Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie. Wczoraj władze miasta podjęły decyzję o jego utworzeniu.
    - Będziemy prezentować 51 obrazów olejnych i 100 rysunków artysty - mówi Czesław Tarczyński, dyrektor MGS.
    W Częstochowie jest jeden z największych zbiorów dzieł Beksińskiego. Więcej obrazów ma tylko muzeum w Sanoku, w rodzinnym mieście malarza. Częstochowskiej galerii prace artysty wypożyczył Piotr Dmochowski, jego przyjaciel i marszand. Już teraz kilkanaście obrazów można oglądać w jednej z sal MGS.




    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.