Wybierz region

Wybierz miasto

    Siała baba mak

    Autor: Aldona Minorczyk-Cichy

    2005-02-10, Aktualizacja: 2005-02-10 10:49 źródło: Dziennik Zachodni

    Ministerstwo Zdrowia rozpętało burzę. Ponad sto mądrych głów debatowało wczoraj nad tym, czy posiadanie niewielkich ilości narkotyków powinno być karane, czy też nie.

    Ministerstwo Zdrowia rozpętało burzę. Ponad sto mądrych głów debatowało wczoraj nad tym, czy posiadanie niewielkich ilości narkotyków powinno być karane, czy też nie. Resort przygotował projekt nowelizacji ustawy o narkotykach. Zwolennicy liberalizacji prawa biją brawo, a policjanci – na... alarm.

    Dopuszczenie posiadania niewielkich ilości narkotyków spowoduje, że dilerzy natychmiast przystosują się do przepisów. Będą mieć przy sobie jedną, dwie działki i tak naprawdę poczują się bezkarni. Grozić im będzie co najwyżej zarekwirowanie towaru. My zajmujemy się likwidacją dużych grup przestępczych, więc liberalizacja przepisów nie powinna odbić się drastycznie na wynikach. Natomiast problem będą mieć policjanci z komend miejskich i komisariatów. Oni zatrrzymują drobnych handlarzy. Informacje na ich temat często mają od narkomanów. No cóż, będą musieli zmienić metody działań – mówi wysoki rangą oficer katowickiego oddziału Centralnego Biura Śledczego.

    Po 1 maja na polski rynek narkotyki zaczęły płynąć jeszcze szerszym strumieniem niż wcześniej. Policji udaje się wychwycić około 5 proc. towaru. Marihuana, ecstasy... bez tego nie ma udanej imprezy, dyskoteki i skutecznego zakuwania do egzaminów. Ceny narkotyków w ostatnich latach spadły nawet sześciokrotnie. Są szeroko dostępne. Można je kupić na tzw. „bajzlach”, w klubach, na dworcach, a nawet przez internet. Problemów z dotarciem do narkotyków nie mają nawet... osadzeni, odsiadujący wyroki za ich sprzedaż i wytwarzanie.

    Zwolennicy liberalizacji prawa twierdzą, że narkotyki nie są problemem samym w sobie. Problemy może mieć tylko człowiek, który je zażywa. Pomimo restrykcyjnych przepisów po środki odurzające sięga coraz więcej osób. W końcu zakazane bardziej smakuje. Zdaniem zwolenników zmiany przepisów z obecnej ustawy korzyści czerpią tylko grupy przestępcze i... policja. Ci pierwsi zarabiają krocie na sprzedaży, drudzy – poprawiają sobie statystyki.

    Na Śląsk trafiają narkotyki przemycane ze wszystkich stron świata. Dominują tzw. miękkie, ale tak naprawdę bez większych problemów w naszym regionie można dostać wszystkie najpopularniejsze na świecie środki odurzające. Tajemnicą poliszynela jest to, że np. studenci i uczniowie sięgają po marihuanę i haszysz. Dobry wynik na egzaminie można uzyskać po zażyciu amfetaminy. „Amfa” i ecstasy królują także na dyskotekach i w pubach. Narkomani, których nie stać na lepsze jakościowo środki, odurzają się polską heroiną, czyli kompotem – wywarem z makowej słomy.

    Niewielkim zainteresowaniem cieszy się u nas brown sugar, czyli heroina sprowadzana głównie z Turcji. Dość duże zapotrzebowanie jest natomiast na kokainę, choć należy ona do najdroższych narkotyków. Jeden gram w detalu kosztuje około 200 zł. Podobnie jak kokaina działa heroina, ale po niej istnieje ryzyko zapaści.

    Specjaliści od walki z narkotykowymi gangami informują o nowym zjawisku. Jeszcze niedawno polską heroinę ludzie uzależnieni od tego specyfiku produkowali w niewielkich ilościach. Robili to na własny użytek, a nadwyżki sprzedawali. Obecnie „kompotem” zainteresowały się grupy przestępcze. Gangi zatrudniają producentów, zapewniają lokal i materiały do produkcji. Na dłuższą metę handel tym środkiem odurzającym okazuje się bardziej dochodowy niż obrót amfetaminą.

    Nasz region jest także „potentatem” amfetaminowym – na Śląsku jest produkowany ten syntetyczny narkotyk bardzo dobrej jakości. Kurierzy przemycają go do krajów skandynawskich, Niemiec, Francji, a nawet do Stanów Zjednoczonych. Z kolei ecstasy przywożone jest do nas z Holandii. Jednak policjanci odebrali sygnały, że ten specyfik zaczęto produkować także w Polsce.




    Marychą w gąsienice

    Niedaleko Ogrodzieńca mieszka staruszka, która po swoich przodkach odziedziczyła rewelacyjny i niezwykle skuteczny sposób na ochronienie kapusty przed szkodnikami. Pomiędzy grządkami siała ziarenka pewnej tajemniczej roślinki. Nie wiedziała co to, ale była pewna, że żadna gąsienica dzięki cudownemu zielsku głów kapusty się nie chwyci. Tak robiła jej prababka, babka i matka. To niby dlaczego ona miała zrezygnować ze skutecznej ochrony przed żarłocznymi owadami. Wielkie było zdziwienie sąsiadów, kiedy pewnego dnia pod dom nobliwej staruszki podjechał policyjny radiowóz.

    Funkcjonariusze narobili rabanu, wyrwali z korzeniami zbawienne roślinki i zdeptali kapustę. Nakrzyczeli na kobiecinę, że uprawia narkotyki. Potem przez dwa lata ciągali ją po sądach. Zrozpaczona musiała się tłumaczyć przed majestatem sprawiedliwości, że nie miała pojęcia co pomiędzy kapustę siała i że nie wie, co to konopie indyjskie. Sędzia babcine argumenty uznał. Kobieta kapusty już nie uprawia, bo i po co? Bez magicznej roślinki i tak by ją gąsienice zjadły. Zastanawia się natomiast, kto na nią doniósł? Pewnie któryś z sąsiadów zazdrosny o dorodne kapuściane plony.




    Na temat legalizacji posiadania narkotyków powiedzieli

  • Krzysztof Łęcki,socjolog

    Gdyby problem narkotyków dało się rozwiązać, to pewnie już dawno by to zrobiono. Środki odurzające po prostu są modne. Nie widzę nic złego w legalizacji miękkich narkotyków. To byłby swoisty ukłon prawa w stronę rzeczywistości. Zaakceptowano by coś, co i tak istnieje. Spora grupa osób odzyskałaby szacunek dla prawa i przestała się czuć winna. Liberalizację ustawy należy potraktować jako eksperyment. Jedyne laboratorium, w którym można go przeprowadzić – to społeczeństwo. Jeśli przepisy spowodują dramatyczny spadek wykrywalności przestępstw narkotykowych, to zawsze można je zmienić. W tym przypadku stąpamy po bardzo kruchym lodzie. Na szczęście można się z niego wycofać.

  • prof. Zbigniew Herman z Zakładu Farmakologii Klinicznej ŚAM

    Konopie indyjskie od wielu lat są wykorzystywane w celach leczniczych. W Stanach Zjednoczonych już w 1984 roku zarejestrowano pierwszy lek, którego składnikiem był czysty wyciąg z tej rośliny. Stosowano go przy wymiotach spowodowanych chemioterapią przy leczeniu raka. Sześć lat później ponownie go zarejestrowano jako środek do zapanowania nad spadkiem wagi ciała chorych na AIDS. Jestem natomiast przeciwnikiem palenia haszyszu i marihuany w celach leczniczych. Dopuszczenie przez prawo posiadania niewielkich ilości narkotyków byłoby przejawem humanitaryzmu. Zaostrzyć natomiast powinno się kary dla tych, którzy handlują środkami odurzającymi.

  • podinsp. Andrzej Gąska, rzecznik Śląskiego Komendanta Policji

    W 2004 roku w województwie śląskim wykryliśmy prawie 6000 przestępstw z ustawy o przewciwdziałaniu narkomanii. Z tego tylko 30 proc. spraw dotyczyło posiadania środków odurzających, bądź psychotropowych. Na 2021 przestępstw z tego artykułu wszczęto 1211 spraw. Na 194 tymczasowo aresztowanych za przestępstwa narkotykowe 70 proc. to dilerzy, a tylko 20 proc. – osoby posiadające narkotyki. Wśród dilerów aż 18 proc. stanowiły osoby nieletnie.
  • Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.