Wybierz region

Wybierz miasto

    Zwycięstwo zamiast... batów

    Autor: Rozmawiał: Leszek Sobieraj

    2005-02-04, Aktualizacja: 2005-02-04 10:14 źródło: Dziennik Zachodni

    Rozmowa z Ireneuszem Bubałą, trenerem Orła Mokre Spodziewał się pan takiego rozstrzygnięcia meczu w Łaziskach? Nie, wręcz przeciwnie. Obawiałem się batów, pamiętając dobrze jak zakończył się pojedynek ligowy w ...

    Rozmowa z Ireneuszem Bubałą, trenerem Orła Mokre

    Spodziewał się pan takiego rozstrzygnięcia meczu w Łaziskach?

    Nie, wręcz przeciwnie. Obawiałem się batów, pamiętając dobrze jak zakończył się pojedynek ligowy w Mokrem, kiedy Polonia grała jeszcze w okręgówce. Orzeł przegrał wówczas 0:7 i była to jedna z najwyższych porażek w historii klubu. Bałem się, że teraz ten „rekord” zostanie poprawiony. To był nasz pierwszy sparing tej zimy, z bardzo wymagającym rywalem. Do tej pory nie mieliśmy zajęć czysto piłkarskich, skupialiśmy się przede wszystkim na ćwiczeniach siłowych, poprawieniu wytrzymałości i motoryki. Drużyna jest mało „wybiegana”, ale to jakoś nie przeszkadzało nam w tym meczu.

    Piłkarze zaimponowali skutecznością. W pierwszej połowie oddali trzy strzały i zdobyli trzy gole.

    To cieszy, zwłaszcza, że wszystkie bramki były bardzo efektowne. Brylował w tym zwłaszcza Moroń, który zdobył dwa gole, ale i bramka Oprzondka mogła się podobać. Myślę, że po prostu trochę zaskoczyliśmy zespół Polonii, którego piłkarze, a przede wszystkim obrońcy nie spodziewali się, że od początku meczu zagramy z takim impetem. Uważam, że w łaziskim zespole zabrakło asekuracji w defensywie i to ułatwiło nam zadanie. Wygrana cieszy, jednak to dopiero pierwszy mecz, grany w arktycznych warunkach, więc nie powinno się wyciągać daleko idących wniosków. Polonia także czuła „w nogach” obóz w Wiśle, gdzie piłkarze otrzymali potężną dawkę treningu siłowego. Jednak mimo wszystko sparing, jako widowisko piłkarskie, mógł się podobać.

    W Orle zawsze notuje się sporo zmian kadrowych.

    Tym razem jednak jest inaczej, bo kadrę mamy ustabilizowaną. Odszedł do Polonii Bytom Tomek Serafin, trenują z nami Radek Bryłka z Siemianowic i Jacek Ciekot z Victorii Jaworzno, wrócił Adam Krenzel. I to właściwie wszystko, bo nie zapowiadają się poważniejsze roszady. Taka stabilizacja drużynie bardzo się przyda. Osiągnęliśmy pewien poziom, wyniki są dobre i jeśli wiosną uda się utrzymać dyspozycję z jesieni, możemy powalczyć o najwyższe trofea.

    Podobno z gry zamierza zrezygnować Mirosław Mateja.

    Też o tym słyszałem, ale jeszcze nie wiemy nic konkretnego. Z atakiem rzeczywiście może być problem. Muszę przeprowadzić „męską rozmowę” z Adamem Szyszką i mam nadzieję, że to poskutkuje. W przypadku rezygnacji Matei, ostoją napadu będzie Knapek. Zawodnik ten nie raz już udowodnił, że potrafi rozstrzygnąć losy meczu jednym zagraniem.

    Na co zwraca pan szczególną uwagę podczas przygotowań?

    Po pierwsze wytrzymałość. Zdarzają się takie mecze, że po prostu piłkarze muszą „wybiegać” wynik. Rozstrzygnięcia zapadają w ostatnich minutach i trzeba do końca zachować wysoką dyspozycję. Potrzebna jest więc żelazna kondycja. Po drugie – rozgrywanie jak największej liczby spotkań. Z początkiem lutego rozpoczynamy cykl sparingów, które rozgrywać będziemy w środy i soboty. Rozgrywanie dużej ilości meczów w trudnych warunkach to jeden z ważnych elementów przygotowań. Myślę, że w przypadku naszej drużyny ten system się sprawdzi.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.