Zwiedziliśmy ogród botaniczny. Poznaliśmy plany dotyczące Centrum Edukacji Przyrodniczej

Już niebawem pracownicy Śląskiego Ogrodu Botanicznego przeniosą się do nowej siedziby na Sośniej Górze. Powstaje tam piękne Centrum Edukacji Przyrodniczej i Ekologicznej.

dr Paweł Kojs pokazuje nam co rośnie w ogrodzie
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

dr Paweł Kojs pokazuje nam co rośnie w ogrodzie (© Damian Baran)


Osiem wielkich garaży. Lany beton, grube ściany. Kiedyś mieściła się tam jednostka wojskowa ochrony zbiornika goczałkowickiego. Dzisiaj w dawnych bunkrach na Sośniej Górze kończy się budowa Centrum Edukacji Przyrodniczej i Ekologicznej i nowej siedziby Śląskiego Ogrodu Botanicznego. 
- Mimo że to bunkry, urzekają lekkością - mówi dr Paweł Kojs, dyrektor Śląskiego Ogrodu Botanicznego.

- Znajdują się tu sale wykładowe, audiowizualne. Jest biblioteka, sala seminaryjna. Dobudowane zostały również pomieszczenia laboratoryjne i administracyjne. Nad nimi znajduje się krużganek, a nad wszystkim wieża widokowa, z której możemy podziwiać okolice. 
Wszystko tworzy harmonijną całość. Wokół centrum są 3 kilometry ścieżek. Zasadzonych zostało 12 kolekcji roślin. Oficjalne otwarcie Centrum Edukacji, które pełnić będzie funkcje administracyjną, naukową i badawczą, przewidziane jest na 3 września. Do nowej siedziby pracownicy ogrodu przeniosą się jednak wcześniej, bo między 20 lipca a 3 sierpnia.


Inwestorem jest miasto. Koszt inwestycji: około 7 mln zł. Pieniądze pozyskane zostały głównie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. 
- Od samego początku bardzo duże wsparcie uzyskaliśmy ze strony miasta - tłumaczy Paweł Kojs. - Zmieniono miejscowy plan zagospodarowania, co nam dało wielką szansę.

W tej chwili gmina otrzymała dofinansowanie w kwocie 8 mln zł na realizację drugiego etapu, czyli rozwoju części ogrodu przeznaczonego dla najmłodszych.
Chodzi o prawie 20 hektarów, które znajdują się przy starej siedzibie ogrodu przy ul.
∨ Czytaj dalej

Zamkowej w Mokrem.
Ogród to inwestycja, o której mikołowianie słyszą od lat.

- Pierwsze działania podjęliśmy w 1996 roku. Przede wszystkim chcieliśmy pozyskać ziemię. Teraz mamy dosyć dobrze uregulowane te sprawy - mówi Kojs.
Ogród w Mokrem ma charakter krajobrazowy. Nic dziwnego zresztą. Wystarczy spojrzeć w dal ze wzniesiena: mamy piękny widok na cały Śląsk - od Rydułtów po Katowice.


- Przed nami wciąż wielkie wyzwania - zauważa Kojs. - Musimy stale rozwijać ogród w oparciu o ten dwudziestohektarowy obszar. Będzie to miejsce o charakterze rekreacyjno-edukacyjnym, a ściślej mówiąc, centrum dla najmłodszych dzieci.


Plany są śmiałe, na szczęście szanse na ich realizację spore. By przekonać się, co już teraz zrobiono, a także w których miejscach powstaną kolejne atrakcje byliśmy z dyrektorem na spacerze po ogrodzie. 
Wchodzimy najpierw w część, która jest obecnie rozbudowywana, czyli arboretum (kolekcja roślin drzewiastych). A tam między innymi magnolie, jodły koreańskie, azalie. Magnolii jest kilkanaście. Są posadzone tak jakby tworzyły literę S.
Następnie kierujemy się do sadu.

- Sad nie jest zwyczajny, mimo, że rosną tu zwyczajne jabłonie. To jest sad zachowawczy. Mamy tutaj ponad 270 odmian. Bardzo wiele z nich w handlu już nie występuje. Jednym z nielicznych miejsc, gdzie jeszcze można je spotkać, są ogrody botaniczne. Takich kolekcji zachowanych jest w Polsce kilkanaście - tłumaczy Kojs.

Wspomina, że ma to być centrum dla najmłodszych, ale trzeba również stworzyć warunki dla innych osób odwiedzających ogród.
 - Są budowane stawy. Za niedługo będą wypełniane wodą. Powstaną ogrody tarasowe, kolekcja traw ozdobnych, alejki i część recepcyjna - wymienia. Prace mają się rozpocząć pod koniec tego roku, a otwarcie z całą infrastrukturą planowane jest za dwa, trzy lata. Ten czas ma pozwolić wyrosnąć krzewom drzew ponad trawy. Na razie ogród otwarty jest dla zorganizowanych grup zwiedzających.

Paweł Kojs wyjawia również plany na odleglejszą przyszłość. - Naszym marzeniem jest budowa ogrodów japońskich. Mamy projekt czterech takich ogrodów, z których każdy przedstawia inną tradycję. Przemawia do innych ideałów. Mam nadzieję, że będzie to zadanie na najbliższe 10-15 lat - mówi. 
Twierdzi, że ogrody japońskie są wspaniałe, magnetyczne wręcz. Jest szansa, że w Mikołowie będziemy mogli je podziwiać.

To żaden sen. Pomysłów, jak tego dokonać, nie brakuje. - Będziemy szukać sponsorów, którzy pomogą nam w zakładaniu takich ogrodów. Jestem przekonany, że będzie to wielka atrakcja dla mieszkańców Śląska - zapewnia. 
Tak więc teren w Mokrem będzie miejscem parkowo-rekreacyjnym. Przeznaczony będzie dla dzieci, ale także tych, którzy chcą pospacerować i posiedzieć wśród pięknych okazów roślin.

Druga część rozwija się wokół Centrum Edukacji Przyrodniczej i Ekologicznej. Miejsce to skierowane będzie do starszej młodzieży i osób dorosłych.
 - Edukacja przyrodnicza, którą prowadzimy, jest podzielona na kilka programów. Każdy dla konkretnej grupy osób. Chcemy unikać programów uniwersalnych, które są kierowane do wszystkich, czyli do nikogo - podsumowuje Paweł Kojs.
Dyrektor cieszy się również, że mimo, iż nasz ogród jest stosunkowy młody, to już zaczyna odgrywać ważną w Polsce rolę. Może o tym świadczyć fakt, że właśnie Kojs został przewodniczącym Rady Ogrodów Botanicznych w Polsce.


Komentarze (2)

avatar
avatar
t (gość)

Ten cały ogród botaniczny to jedno wielkie badziewie. Kilku moich znajomych ma więcej gatunków roslin w przydomowych ogródkach, nie mówiąc o ogrodzie przy bujakowskim kościele. Do Mokrego nie warto przyjeżdżać, bo czeka tam jedno wielkie rozczarowanie.

Wybierz kategorię