Mikołowskie Pogotowie Leśne wzięło pod swoją opiekę bociany z Czestochowy i Krakowa. Już zdrowieją!

Podczas lipcowych anomalii pogodowych burz i trąb powietrznych nie ucierpieli wyłącznie ludzie. Wśród poszkodowanych są także zwierzęta leśne. Z pewnością nie wszystkie miały szczęście. Te, które znalazły się w Pogotowiu Leśnym w Mikołowie lepiej trafić nie mogły.

1/2
Mirosław Wąsiński
Od lat dzikie zwierzęta otrzymują tam niezbędną pomoc. Ze skutkami burzy, która przeszła w powiecie częstochowskim małe bociany walczą razem z Jackiem Wąsińskim, założycielem Pogotowia Leśnego w Mikołowie.

- Po burzach trafiło do mnie sześć małych bocianów. Jeden z nich został przywieziony z okolic Krakowa, pozostałe są z powiatu częstochowskiego. W porównaniu z poprzednimi latami nie jest ich wiele - mówi Jacek Wąsiński.

Na szczęście zwierzęta nie odniosły bardzo poważnych obrażeń. - Jeden z nich ma złamaną nogę, inny złamał skrzydło. Pozostałe najprawdopodobniej wypadły podczas załamania pogody ze swoich gniazd - dodaje weterynarz.

Ptaki spędzają czas w pogotowiu i oczekują, aż będą mogły samodzielnie poradzić sobie na wolności.
- Teraz jest czas na dochowanie, ptaki dojdą do siebie i zostaną wypuszczone na wolność. Nigdy nie odwozimy ich na miejsce, z którego zostały zabrane. Zawsze odlatują z ośrodka, często dołączają do przelatujących nad nimi grupami innych bocianów - mówi Wąsiński.

Powrót ptaków do zdrowia wiąże się z kosztami. Przeciętnie jeden bocian zjada dziennie około 1 kg mięsa.
- Na wolności jedzą szkodliwe dla ludzi owady, myszy, nornice i ryby. Wbrew obiegowej opinii, żaby traktują tylko jako przystawkę. W ośrodku jedzą serduszka drobiowe i ryby - wylicza Jacek Wąsiński.

Jednak to nie jedyne ptaki,jakimi opiekuję się pan Jacek. - Mam jeszcze około 20 pustułek, które aktualnie uczą się latać.
∨ Czytaj dalej

Pogotowia nie opuściło jeszcze też kilka małych sów. Każdego roku o tej porze Pogotowie Leśne niesie pomoc także gryzoniom.

- Opiekuję się teraz 60 zajączkami. Często są przynoszone przez ludzi, którzy zranią je niechcący kosząc swoje trawniki lub pracując na polu. Mam wielką nadzieję, że nie przynoszą ich z lasu - mówi Jacek Wąsiński.

Co należy zrobić w przypadku, gdy zobaczymy ranne, dzikie zwierze?
Nic prostszego: gminy mają obowiązek dbać o te stworzenia. Wystarczy zatem poinformować straż miejską, wydział ochrony środowiska odpowiedniego urzędu miasta bądź gminy. Jeżeli sytuacja ma miejsce na terenie województwa śląskiego, dzikie zwierzęta trafią pod opiekę mikołowskiej placówki.

Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię