Kaufland w Mikołowie? Nie. Nie powstanie kolejny market w centrum miasta

Barbara Siemianowska
Kaufland w Mikołowie? Kaufland w Mikołowie?
Kaufland w Mikołowie? Jednak nie. Protesty mieszkańców zakończyły się sukcesem: w Mikołowie nie będzie kolejnego marketu w centrum miasta

Kaufland w Mikołowie?

Od początku roku mówiło się o powstaniu kolejnego obiektu handlowego w centrum Mikołowa. Sklep miał powstać na niezagospodarowanym terenie zielonym przy ul. św. Wojciecha. Dyskusje mieszkańców w tej kwestii ucinało zazwyczaj hasło "to po prostu paranoja", bo sama myśl o nowym markecie generowała zwyżki ciśnienia wśród mieszkańców. Teren, na którym miałby powstać nowy Kaufland mikołowianie traktują bowiem jako jedno z nielicznych miejsc, które są jeszcze zielone w Mikołowie.

- Od dobrych kilku lat widzimy jak zabiera się nam tereny zielone, w ich miejscu powstają sklepy. Z jednej strony Biedronka, z drugiej Lidl, Auchan, Tesco, gdzie się tylko spojrzy - kolejny market - mówi Barbara Duda, mieszkanka os. Norwida w Mikołowie.

W ciągu ostatnich 5 lat na terenie miasta powstały trzy obiekty handlowe: Leroy Merlin i Decathlon przy ul. Gliwickiej, oraz Lidl przy ul. Wyzwolenia. W Najbliższym czasie kolejne sklepy jednak nie powstaną, bo kryteria wedle których dokonuje się lokalizacji marketów związane są bezpośrednio z obowiązującym w mieście planem zagospodarowania przestrzennego. - W chwili obecnej na terenie centrum Mikołowa nie ma możliwości usytuowania wielkopowierzchniowych obiektów handlowych, czyli takich, których powierzchnia sprzedaży jest większa niż 2000 mkw - mówi Wojciech Grzbiela, naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem Urzędu Miasta w Mikołowie.

Marketu więc nie będzie, to informacja, która ucieszyła przede wszystkim mieszkańców os. Norwida, którzy w terenie przy ul. św. Wojciecha widzą miejsce do zagospodarowania na plac zabaw dla dzieci. - Obiektów handlowych mamy już w nadmiarze, a jeśli chodzi o place zabaw, wciąż widzimy tu poważne deficyty. Niedaleko jest co prawda plac zabaw, ale daleko odbiega od standardów, które chcielibyśmy widzieć na naszych podwórkach - mówi Barbara Duda.

Stop blaszanym marketom?

Obiekty handlowe w centrum Mikołowa to niekoniecznie bolączka osób starszych. Także młodzi ludzie przyznają, że miasto nie potrzebuje kolejnych marketów. - W bardzo bliskiej od siebie odległości mamy w sumie 7 dużych sklepów i coraz mniej terenów zielonych - komentuje Maciej Wróbel, 22-letni mikołowianin, który na terenie przy ul. św. Wojciecha też najchętniej zobaczyłby plac zabaw. - To spory pas zieleni, który można by w końcu zagospodarować w konkretnym celu. Dorośli mają rynek, ale dzieci placu zabaw z pierwszego zdarzenia w Mikołowie nie mają - dodaje pan Maciej.

Co powstanie na tym terenie na razie nie wiadomo. Oczywiste jest tylko, że nie będzie to Kaufland. Na razie konkretnych planów zagospodarowania terenu przy ul. św. Wojciecha Urząd Miasta nie ma.
Część mieszkańców wbrew ogólnej niechęci mikołowian do nowych obiektów handlowych w mieście, wolałaby tu zobaczyć Kaufland niż teren zieleni, od lat zaniedbany i w zasadzie bezużyteczny. - Każdy plan inwestycyjny, który bierze pod uwagę zagospodarowanie tego terenu to pomysł jak najbardziej udany. Teraz teren nie spełnia żadnej funkcji, w każdym razie żadnej dobrej funkcji. Wieczorami ten wycinek zieleni sprzyja spotkaniom ciekawego towarzystwa... - komentuje Leonard Jacek, który w Mikołowie mieszka już od 40 lat.

Wątpliwości niektórych budzi też nie tyle fakt powstawania nowych obiektów handlowych, ale właśnie ich lokalizacja. - Terenu przy ul. św. Wojciecha zdecydowanie nie powinno się oddawać pod zabudowę marketową, bo to miejsce w newralgicznym punkcie, zaraz przy szkole, blisko osiedla, w godzinach szczytu ulica jest tu w zasadzie nieprzejezdna - komentował Bernard Nadolski. - Nie mam jednak żadnych obiekcji, jeśli chodzi o powstawanie kolejnych marketów, to duża oszczędność, zarówno czasu, jak i pieniędzy. Przy takim rozkładzie marketów, tańszych produktów nie muszę długo szukać - mówi Bernard Nadolski.

Bo to, że mikołowianie chcą zachować teren zielony, to raz, ale przeciwnikami powstania nowych marketów w mieście są przede wszystkim lokalni kupcy, których interesy w związku ze zbyt dużą konkurencją powoli podupadają. - To handlowcy z rynku toczą batalię, rozdają ulotki, występują w obronie terenów zielonych i lokalnych interesów. Ale to oczywiste, że wolimy Biedronkę od sklepiku na rynku, nawet za cenę kolejnego skrawka zieleni - podsumowuje pan Bernard.

Polacy wrócili do fast foodów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie